
I doczekaliście się ostatniego dziennika, czy też pamiętnika bohaterów SW. A czemu Luke na końcu? Nazwijcie to intuicją, najsłabsza część ostatnia. Najsłabsza dla droida? Może to sam pomysł, że Luke miał pamiętnik i zapisywał swoje spostrzeżenia? Może to, że w sumie mamy tylko ANH opowiedziane z punktu widzenia Luka (chyba tak będę pisał odmiany jego imienia, bo na optykę wyglądają lepiej) i właściwie nic poza tym? A może i to, że od Yavina sporo szczegółów jest różne od tego, co już znamy. Fakt, jedne są lepsze niż w filmie, inne za to chybione, a poza tym film to film, cokolwiek to dla was znaczy? Chociażby motyw czasu kiedy Luke spotyka Biggsa... Skąd się Biggs urwał, że spotkali się dopiero przed walką, a nie na przykład na odprawie? Tutaj jest to zmienione i pomysł całkiem zgrabny, ale to nie znany nam film.
Tatooine. Wszyscy o niej słyszeliśmy, ale w czasach Luka był to najdalszy kąt galaktyki, zabity dechami i nic tam się nie działo. Nawet Imperium i Rebelia znane były tylko z plotek i pogłosek. Może Imperium rzeczywiście było złe, a może to Rebelia? Zresztą farmerów to nie interesowało, ważniejsze były zbiory, bo od tego zależało życie. A Biggs, czy Luke to były tylko wyjątki marzące o innej przyszłości, wędrujący z głową w obłokach, o których nawet nie słyszeli. I nie należy się dziwić naszemu farmerowi od Larsów, że chciał wstąpić do Marynarki i zostać Imperialnym Oficerem. Na Tatooine to było coś, nobilitacja.
Lecz los bywa okrutny i zsyła nam nie to czego się spodziewamy. Raz mu się powiedzie i jesteśmy szczęśliwi, ale czasem wszystko wali się nam w gruzy. Chociaż, skąd pewność, że to co nas spotyka nie prowadzi do zupełnie odmiennej przyszłości? Los Luka miał być inny. Inny niż chciał on sam, inny niż chciał wujek Owen i ciocia Beru. Być może najbliższą wizją było to, czego chciał dla niego Ben.
Dziwak Ben, pustelnik, wiecznie nieobecny, a zjawiający się tam, gdzie być powinien, mimo, że nie posiadał speedera ani żadnego innego środka transportu, a poza tym mieszkał w bardzo odległym miejscu zamieszkanej strefy Tatooine. Tak było pięć sezonów wcześniej, podczas nieudanej eskapady Luka i Windiego do Żebraczego Kanionu. Gdyby nie Ben... A wujek Owen tylko go za ratunek opieprzył, wyzwał, kazał mu się wynosić i nigdy nie wracać. Wujek Owen nienawidził Bena, tak sądził mały Luke. Ale dlaczego? Mija pięć sezonów i historia się powtarza, niemal prawie identycznie jak wtedy. Znowu Ben wiedział gdzie ma być i co robić. Intuicja? Szczęście?
Co było dalej wiecie. Efektem tego była pierwsza wizyta Luka w Mos Eisley, chociaż wszystko wskazywało na to, że Ben bywał tam częściej. Han, Chewie i wyprawa na Alderaan. Podróż Sokołem Millenium okazała się najważniejszą dla przyszłej nadziei galaktyki. Tych kilka lekcji jakie odebrał Luke od Bena zaważyły na jego przyszłości. Dobrze, że miał pamiętnik i wszystko sobie zapisał... Jednego nie udało mu się wydobyć od starego Jedi. Jak zginął ojciec? Kim był? Gdzie są groby rodziców? Nie dowiedział się tego, tak jak i nie rozumiał postawy Bena wobec Vadera w jego ostatnim pojedynku. Przecież z łatwością mógł go zabić, a poddał się. Był lepszy, a nie wygrał. Nie chciał zabić Vadera? Nie, to niemożliwe...
Yavin IV. Jak piękną planetą, czy też księżycem wydała się Lukowi, a zagrażało jej Imperium. Zwiad Rebelii określił czas przybycia Gwiazdy śmierci. Na ewakuację bazy nie starczyłoby czasu, pozostała walka. Luke też się zgłosił na ochotnika i to testy w symulatorze, które wypadły nad podziw dobrze, a także... Nie, to by do filmu nie pasowało, a więc zapomnijcie. To testy posadziły Luka za sterami X-winga i określiły jego pozycję wśród starych wyjadaczy Czerwonej Eskadry. Nie dziwi już zatem fakt, że farmer, który urwał się od skraplacza, nagle prowadzi atak na najważniejszy cel z doświadczonymi oficerami, jako skrzydłowymi i osłoną. Tylko Luke i Biggs byli optymistami, gdy rozważano możliwość trafienia w tak mały cel. Tylko oni mogli tego dokonać, bo dla maszyn było to zbyt trudne. Cóż, Biggs swojej szansy nie dostał, ale oddał ją i życie Lukowi, jedynemu przyjacielowi z domu...
I to wszystko. Jestem trochę zawiedziony, ale z drugiej strony i tak kilka spraw mi się wyjaśniło. Może przesadziłem z tym pesymizmem na początku, może to nie taka słaba pozycja. No ale genialna to ona nie jest.
|
[droid]
SW Journal - The Fight for Justice - John Peel - Scholastic Inc.
Wydanie I:
- lipiec 1998 r.
- ISBN: 0590189026
- miękka okładka
- 116 stron

Czekamy na Twoje opinie o Opiniach Droida na forum Holonet.pl w tym topicu.

This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016
|