strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Nomi - Crosscurrent nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


okładka
Zapowiedzi i plotki o książce Paula Kempa "Crosscurrent" nie wzbudziły mojego zachwytu. Delikatnie mówiąc. Mówiono o mającym pojawić się straszliwym zagrożeniu, które ma wstrząsnąć galaktyką - jakże "oryginalnie". Wspominano o strzaskanych marzeniach Luke'a Skywalkera o pokoju - prawdziwa "nowość". Zapowiadano wizje nawiedzające Jedi, wizje, które miały ostrzegać o nadciągającym niebezpieczeństwie - zadziwiająca "innowacja". Spodziewałam się więc książki o kolejnej potwornej grozie dążącej do zniszczenia świata, o kolejnej porcji złych snów nawiedzających rycerzy Jedi i o kolejnej misji niezniszczalnego Wielkiego Mistrza Zakonu. Kolejnej porcji nudy, konwencji i sztampy. Zawiodłam się. Na szczęście bardzo się zawiodłam.

"Crosscurrent" to powieść o jednym wydarzeniu, jednej misji, jednej przygodzie. Autor zaprosił na scenę niewielu bohaterów, co pozwoliło na dokładne przedstawienie ich sylwetek, dało czas na bliższe przyjrzenie się ich charakterom z całą galerią wad i zalet, motywom działania, rozterkom i próbom przed którymi zostali postawieni. Żaden z mężczyzn stanowiących kwartet pierwszoplanowych postaci nie jest statyczny i niezmienny. Wydarzenia, w których biorą udział, zmuszają ich do zmiany spojrzenia na otaczającą rzeczywistość, do zmiany dotychczasowych zachowań i poglądów, do podejmowania rozstrzygających decyzji. Prawie wszystkie postaci występujące w książce są nowe, wprowadzone przez autora, z życiorysem nieskażonym udziałem w innych produktach ze znakiem "Gwiezdnych wojen". Jest więc tylko i wyłącznie wolą autora, co się z nimi stanie, przed jakimi próbami zostaną postawieni, z jakimi przeciwnościami i jakim cierpieniem przyjdzie im się zmierzyć. I czy będą żyć, czy zginą. Nie jest to sytuacja częsta w produktach opartych na istniejącej już marce, gdzie bohaterowie i ich losy są opatrzeni znakami firmowymi, i autor ma niewielką możliwość ruchu. Paul Kemp mógł zrobić ze swoimi bohaterami wszystko na co miał ochotę. I nie był dla nich pobłażliwym i delikatnym stwórcą.

Jedyną osobą, której historia była już wcześniej opisywana w Expanded Universe, jest rycerz Jedi Jaden Korr. Narodził się on na potrzeby gry komputerowej "Jedi Knight: Jedi Academy", w której, wraz z prowadzącym go graczem, przeżywał całą masę przygód. Nie jestem zapalonym graczem i większość bohaterów różnorakich gier poznaję poprzez inne źródła. Tak było i w tym przypadku. Dla mnie Korr jest całkowicie świeży, nowy i nieznany. Interesujący, z ciekawym spojrzeniem na Moc, kroczący po cienkim ostrzu pomiędzy jasną i ciemną stroną własnej osobowości, niepewny, pozbawiony arogancji i zadufania, które stały się nieodłącznymi cechami Jedi występującymi w innych książkach, nieustannie poszukujący właściwej ścieżki, otwarty na świat, otwarty na innych. Bardzo mi się podoba. To jedna z najlepszych kreacji Jedi, z którymi ostatnio się spotkałam.

Następnie na scenę wchodzi duet złomiarzy z własnym statkiem, wolnych strzelców poszukujących szczęścia na galaktycznych szlakach, mieszkańców odległej planety na odległych rubieżach znanej galaktyki. Człowiek i Cereanin, pełni różnorakich interesujących ułomności charakteru, takich jak zamiłowanie do hazardu, mocnych napojów i zeltroniańskich tancerek, nie interesują się zbytnio wielką polityką, są tylko zwykłymi istotami pragnącymi znaleźć dla siebie miłe miejsce we wszechświecie. Jednak los, czy też Moc, splata ich dzieje z Jadenem, na drodze staje też inny Jedi, zagubiony wędrowiec z bardzo, bardzo daleka, który przybył do znanej nam odległej galaktyki wraz z zapowiadanym śmiertelnym niebezpieczeństwem.

okładka
A niebezpieczeństwo nadciąga tym razem z odległej przeszłości. Pięć tysięcy lat przed pojawieniem się Luke'a Skywalkera na galaktycznej scenie, w czasie Wielkiej Wojny Nadprzestrzennej, opisanej w komiksach "Złota era Sith" i "Upadek imperium Sith", dwa okręty należące do floty Sithów: "Omen" i "Harbinger", brały udział w misji polegającej na odnalezieniu i wydobyciu minerału, który wzmacniał umiejętności użytkowników Mocy. Oczywiście ówcześni Jedi ani myśleli o oddaniu Sithom tak szczególnej broni. Podczas próby sabotażu na jednym z okrętów został uszkodzony hipernapęd, drugi doznał uszczerbku w wyniku kolizji. Historię okrętu "Omen" i jego załogi poznajemy w opowiadaniach Johna Jacksona Millera pod wspólnym tytułem "Lost Tribe of the Sith" oraz w cyklu książkowym "Fate of the Jedi". Losy drugiego z okrętów, "Harbingera", stanowią oś opowieści Paula Kempa. Uszkodzony i nie dający się wyłączyć napęd zabrał okręt w podróż nie tylko w przestrzeni ale także w czasie. Losy starożytnego okrętu wojennego, starożytnych Sithów i pewnego antycznego Jedi, który zabrał się jako pasażer na gapę, krzyżują się z losami Jadena Korra i jego towarzyszy w nienazwanym systemie gwiezdnym. Tak rozpoczyna się przygoda.

Jak zareagują goście z przeszłości, gdy już zorientują się, co się wydarzyło? Przede wszystkim postarają się ostatecznie rozstrzygnąć bitwę, pomimo że ich wojna skończyła się tysiące lat temu. Bo pozostaje zemsta, osobiste rachunki do wyrównania, ból straty, konieczność wypełnienia obowiązku do końca i stawienie czoła nieuniknionemu. Jak zareagują współcześni, gdy ujrzą żywe legendy wyłaniające się z przestrzeni? Moment kontaktu przeszłości z przyszłością, reakcje bohaterów, próby wyjaśniania sytuacji i krótkie rozmowy są genialne. Bardzo mi się to podobało. Dawno nie czerpałam takiej radości z lektury książki związanej z "Gwiezdnymi wojnami". Po prostu radość oczekiwania na to, co się stanie, jak zareagują postaci na tak niezwykłą sytuację.

Cel odwiedzin Jadena Korra w odległym systemie gwiezdnym był oczywiście inny, niż spotkanie osób, dla których Naga Sadow nie jest wyłącznie zapomnianym nazwiskiem z lekcji historii. Znajdziemy tu jeszcze zagubioną, zapomnianą bazę emitującą sygnał wezwania pomocy. Czy Jedi może odmówić pomocy? A jeśli dodatkowo widział wszystko w wizji zesłanej mu przez samą Moc? I wie, przeczuwa, że to miejsce, ta przygoda będą ważne, przyniosą odrobinę zrozumienia, szczyptę pewności w dotychczasowych poszukiwaniach celu i sensu w życiu, wszechświecie i całej reszcie?

Splot przypadków, który sprowadza głównych i pobocznych bohaterów w jeden punkt czasoprzestrzeni, daje w efekcie intensywną, mocną, krwistą przygodę. Męską przygodę, gdyż nie ma tu żadnej przedstawicielki płci pięknej, poza pojawiającymi się w miłych wspomnieniach tancerkami i syntetycznym głosem komputera. Do tego przygodę brutalną i pełną przemocy. Przemoc, brutalność i zło występują nie tylko na poziomie fizycznym, bezpardonowa walka toczy się także w duszach bohaterów. W opowieści pojawiają się sceny, które na pewno nie przypadną do gustu bardziej wrażliwym czytelnikom, niektóre z nich świetnie pasowałyby do "Szturmowców śmierci" Joego Schreibera. Jest krew i śmierć, łamane kości i ludzkie szczątki, ból i wyczerpanie, duchowy upadek i bohaterskie decyzje. Pewne sceny, związane z przemocą i pragnieniem unicestwienia długo ściganego przeciwnika, zakończeniem polowania i uwieńczeniem dążenia do celu są tak przepełnione pasją, że wydają się niemal... erotyczne.

Dorzućmy tu jeszcze prawdziwą męską przyjaźń, starą i nową, dopiero powstającą, przyprawmy opisami piękna kosmosu, kolorowych planet, księżyców, pierścieni, ostatnio przez nas, ludzi, zapomnianych i co dostaniemy? Na pewno świetną książkę, w której przygoda i akcja jest zrównoważona wewnętrznymi przeżyciami i rozterkami bohaterów, w której brutalność i przemoc jest łagodzona przez przyjaźń i przywiązanie. Książkę, która nie musi zatrudniać postaci o bardzo znanych nazwiskach, żeby wciągnąć i zainteresować. Jakieś zarzuty? Furtka, która może, ale nie musi, prowadzić do kolejnej części, nie rozwiązany i nie zamknięty wątek, chwilowa wątpliwość co do tego, jak daleko sięga studnia grawitacyjna planety i czy można użyć napędu nadświetlnego. Tylko tyle? Więcej zarzutów nie znalazłam. Książka Paula Kempa, to wzorowy przykład przygodowej opowieści w świecie "Gwiezdnych wojen" i mam nadzieję, że autor pojawi się ponownie w świecie odległej galaktyki, w którym tak świetnie się sprawdził.

Nomi
11.02.2010 r.

Artykuły: 1, 2, 3. Star Wars: Crosscurrent - Paul S. Kemp - Del Rey Books - styczeń 2010 r.

- okładka miękka,
- 352 strony,
- ISBN 0345509056,
- cena 7,99$.


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016