strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Opinie Nomi - Patterns of Force nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


okładka
Książka "Patterns of Force" zamyka cykl Michaela Reavesa o Coruscant i istotach przemykających nocami po ulicach galaktycznej stolicy. Jak autor poradził sobie z zakończeniem opowiedzianej w trzech tomach historii? Nieźle? Dobrze...?

Siłą książki niewątpliwie są świetnie wykreowane, dopracowane postacie. Wiele akapitów autor poświęca na ich przedstawienie, zapoznanie czytelnika z przeszłością danej osoby, myślami, rozterkami. Gdy bohater działa, podejmuje decyzje, wiemy doskonale, co było jego motywacją, jaka droga i jakie wybory doprowadziły do danego momentu. Jaka to ogromna różnica porównaniu z płaskimi, jednowymiarowymi bohaterami pojawiającymi się w wielu powieściach ze świata "Gwiezdnych wojen", gdzie najistotniejsza jest akcja i fakt, że bohater biegnie i strzela, a nie to dlaczego, po co, w jakim celu i do kogo strzela.

Najciekawszą osobowością nie jest główny bohater, sportretowany na wszystkich trzech okładkach, skądinąd raczej jednowymiarowy, starający się pozostać wierny ideałom Zakonu Jedi Jax Pavan. Stanowi on centrum, najważniejszą osobę w grupie otaczających go barwnych i różnorodnych istot, których ścieżki niegdyś się skrzyżowały i których losy są teraz połączone na dobre i na złe. Każdy z nich ma swoje cele, niekoniecznie zbieżne z interesami grupy, swoje obsesje, konflikty lojalności, sympatie i antypatie, którymi obdarza pozostałych. Wzajemne relacje bohaterów i napięcie emocjonalne, które im towarzyszy, to prawdziwe atuty tej powieści. Co prawda można by wniknąć głębiej, rozdrapać dusze, pokazać niszczące emocje, ale czy wówczas byłaby to jeszcze powieść akcji? Ale dlaczego Reaves nie doprowadził do końca pewnego wątku romantycznego? Czujemy coś do siebie, ale pomyślimy o tym jutro? Przestraszył się? Nie potrafił? Redaktorzy nie pozwolili? Niedokończone zdania, wymieniane spojrzenia i emocje były piękne, ale gdzie konkluzja? Gdzie nieśmiertelny wers, że żyli długo i szczęśliwie? Albo wręcz odwrotnie...

Najwięcej uwagi w książce i całej trylogii przyciąga istota nieorganiczna, droid. Droid ów, oznaczony numerem I-5YQ, pojawia się w większości książek Reavesa. Obdarzony, dzięki tajemniczym zmianom oprogramowania, świadomością i wolną wolą, staje się bohaterem równorzędnym istotom zrodzonym z krwi i kości. Samoświadomość i inteligencja przynoszą ze sobą dylematy i wątpliwości, konieczność dokonywania wyborów, podejmowania decyzji i mierzenia się z konsekwencjami tychże... Wolność i możliwość decydowania to ciężkie brzemię. Trudno jest wybrać pomiędzy prywatnym, egoistycznym pragnieniem, a tak zwanym większym, wyższym dobrem. Droga I-5 ku człowieczeństwu, trwająca od jego pierwszego pojawienia się w "Łowcy z mroku", w "Patterns of Force" osiąga swój kres. Blaszany Drwal uzyskuje ostatecznie upragnione serce, poznaje prawdziwe emocje. Jednak stają one na drodze realizacji pewnego projektu, planu, w którym bezemocjonalny, inteligentny i działający zgodnie z własną wolą droid, miał być głównym atutem, asem ukrytym w rękawie.

Wydarzenia trzeciej części cyklu koncentrują się wokół nowej postaci, wrażliwego na Moc nastolatka o imieniu Kajin Savaros. Chłopak żyje na ulicach Coruscant, wtapia się w tłum i stara się unikać wszechobecnych Inkwizytorów, których jedynym marzeniem jest odnalezienie wśród tysięcy obywateli miasta ocalałych Jedi i osób mających kontakt z Mocą, potencjalnych adeptów własnej sztuki. Kajinowi ukryć się trudno, bo po pierwsze jeść coś trzeba, a podczas zdobywania pożywienia Moc się przydaje, a po drugie jego możliwości są tak potężne, że w momentach zagrożenia, gdy strach i gniew zaczynają górować nad rozsądkiem, chłopak staje się niemożliwym do okiełznania narzędziem zniszczenia, widocznym dla każdego wrażliwego na Moc, niczym latarnia morska. Oczywiście spotkanie Kajina z Jaxem jest nieuniknione. Ten ostatni stara się wejść w rolę mistrza nie tylko dlatego, że myśli o kontynuowaniu tradycji Zakonu, ale również dla bezpieczeństwa własnego i towarzyszy, bo gdy dzieciakowi przytrafiają się niekontrolowane wybuchy emocji zdecydowanie lepiej być w innym końcu miasta.
okładka
Oprócz losów chłopaka mamy do czynienia z planowaniem zamachu na samego Imperatora, który to wątek, gdy tylko został zasygnalizowany, wprowadził mnie w lekką frustrację. Przecież Imperator żył sobie szczęśliwie jeszcze przez następnych kilkanaście lat, więc wynik tego spisku wydawał się oczywisty. Ale sposób poprowadzenia tego wątku okazał się daleki, na szczęście, od moich najgorszych przewidywań. Zostaje także doprowadzona do finału sprawa pojawiającej się od początku cyklu fiolki z botą, Vader ma w związku z tym swoje wielkie chwile. Jednakże Vadera należy wykorzystywać w powieściach delikatnie i z umiarem, bo jego losy także znamy, musi wszakże dożyć do spotkania z synem i zbyt wielkiej krzywdy uczynić Lordowi nie można .

Tak jak i w poprzednich książkach cyklu niedopracowana jest sprawa ram czasowych, w których dzieje się akcja. Autor opisuje wydarzenia 18 lat przed Yavinem, około roku po zakończeniu Wojem Klonów. Tylko dlaczego autor stwierdza, że pewne epizody wojny zdarzyły się dwie dekady temu? Jest różnica pomiędzy dwoma a dwudziestoma latami, nieprawdaż? Ten sam problem jest z instytucją Inkwizytorów. Widzimy wielu wyszkolonych w używaniu Mocy osobników przygotowanych do poszukiwania innych wrażliwych na Moc. Kiedy Imperator zdążył odnaleźć i przysposobić do służby tylu odpowiednich ludzi? Kiedy zdążył zorganizować całą instytucję pracującą jak wyspecjalizowane służby bezpieczeństwa? Może pierwotnie książki miały być osadzone w czasach bliższych "Nowej nadziei", a później to zmieniono? Redaktor nie wykonał swojej roboty i nie poprawił kilku ewidentnych błędów?

Zakończenie książki sprawia wrażenie zbyt szybkiego, płytkiego, napisanego na siłę. Tak jakby autor po napisaniu dwustu kilkudziesięciu stron nagle zdał sobie sprawę, że zbytnio się rozgadał i musi kończyć. Zamyka więc wątki, niemalże niezauważenie usuwa tego czy tamtego bohatera. Bardzo psuje to całą, dość spokojnie opowiadaną historię.

Do czego jeszcze się przyczepić? Do pojawiających się tu i ówdzie artefaktów zdolnych ukryć wrażliwych na Moc lub też innych, zwiększających ich zdolności do nadnaturalnych, niemal boskich wymiarów? Takich cudów nie można mnożyć ponad potrzebę, bo książka zacznie przypominać masowo produkowane fantasy pełne walających się wszędzie magicznych mieczy, kryształów i innego złomu. Złomu, który pojawia się na zasadzie deus ex machina i jest ewidentnym pójściem na łatwiznę w sytuacji, gdy autor nie ma pomysłu na wyciągnięcie bohatera z tarapatów. I tak naprawdę nie ma zakończenia. Kończy się jedna przygoda, zaczną inne? Autor zostawia otwartą furtkę. Może powstaną nowe przygody "ekipy", jeśli tylko Moc pozwoli. A może co za dużo to niezdrowo i należałoby rozejrzeć się za nowymi postaciami, nowym tematem?

To dobrze, że trylogia "Coruscant Nights" została napisana i wydana. Mimo błędów i wypaczeń, które czasami aż gryzą, mimo zupełnie niepotrzebnych wątków, które mogą irytować. Są nowi ciekawi, dobrze opisani bohaterowie których można od nowa poznawać i odkrywać, bohaterowie, którzy są wyłączną własnością autora i ich losy zależą tylko od wyobraźni wszechmocnego pisarza, więc możliwe jest zaskoczenie i niepewność co do ich losów. Są nieznane dotąd przygody i wyzwania, przygody, których raczej nie przeżyjemy siedząc za naszymi biurkami i laptopami, więc książka zapewni nam pewną dawkę emocji. Są ciekawe czasy, mroczne czasy, które dopiero zaczynają być opisywane i kryją jeszcze wiele tajemnic. I po prostu przyjemnie spędziłam czas z tymi książkami. To chyba wystarczające atuty, które tworzą wystarczającą zasłonę dla wad, prawda?

Nomi
10.03.2009 r.

Artykuł: 1.
Star Wars: Coruscant Nights III: Patterns of Force - Michael Reaves, Del Rey Books, styczeń 2009 r.

- okładka miękka,
- format circa 17,5x10,5 cm,
- 304 strony,
- ISBN 0345477588,
- cena 7,99 $.


Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016