strona głównastrona głównaforum dyskusyjnesklep fanów star wars
 Wywiad ze Steve'em Perry nasze bannery
 Główna
 News
 Wojny klonów
 Epizod II
 Epizod III
 Komiksy
 Figurki
 RPG
 Clone Wars
 Galeria
 Wallpapers
 Czytelnia
 Wywiady
 Humor
 Bank Wiedzy
 Spotlite
 StarCast
 Wassup?
 Polski Stuff
 Fan Films
 O stronie

 Koszulki
 Sklep Star Wars


Sklep Gwiezdne Wojny


Wywiad ze Steve'em Perry

Poniżej prezentujemy polską wersję wywiadu ze Steve'em Perry, który przeprowadził Ates/Darth Pyross z serwisu Yildiz Savaslari.Com. Tekst przetłumaczono za zgodą autora. Wtrącenia w nawiasach kwadratowych stanowią komentarz tłumacza.

Zapraszamy do lektury oryginalnej wersji wywiadu na stronie Yildiz Savaslari.Com.


Zacznijmy od początku - kiedy obejrzał Pan po raz pierwszy Gwiezdne wojny i jakie wrażenie wywarł na Panu ten film?

To było pewnego czwartkowego popołudnia, w niecały tydzień po premierze filmu. W czwartki zawsze miałem wolne. Kino znajdowało się w centrum handlowym Bon Marche, w mieście Baton Rouge, stan Louisiana. Pokochałem ten film. Gdy zobaczyłem, jak myśliwiec Dartha Vadera odlatuje po ataku Rebeliantów na Gwiazdę śmierci, powiedziałem do siebie "ciąg dalszy, o tak!".

W jakich okolicznościach wkroczył Pan po raz pierwszy do świata "gwiezdnowojennych" książek?

Napisałem adaptację książkową filmu Maska dla Toma Dupree z wydawnictwa Bantam. Bardzo mu się spieszyło i nie mógł mi zaproponować dobrych warunków finansowych, czuł więc, że jest mi winien przysługę. Dlatego zaoferował mi pracę nad "Cieniami imperium". Ponieważ napisałem wcześniej kilka książek z serii Obcy, moją pracę poznał już i polubił Mike Richardson z Dark Horse. Przekazał on swoim kontaktom w Lucasfilmie, że będę odpowiednią osobą do pracy nad tym projektem.

Cienie Imperium, będące projektem multimedialnym, tworzyło wiele osób. Pana powieść przekazuje część historii, podczas gdy komiks i gra komputerowa ją uzupełniają. W jaki sposób udało się połączyć wszystkie elementy fabuły, nie wchodząc w konflikt z twórczością innych autorów?

Poleciałem do San Francisco i pojechałem do Skywalker Ranch, gdzie spotkałem się z głównymi twórcami projektu. Siedliśmy razem przy wielkim stole i nakreśliliśmy fabułę. Sporządziłem notatki, napisałem szczegółowy konspekt i stało się to podstawą do wszystkich późniejszych prac.

Kontaktowałem się także z pozostałymi autorami w trakcie pisania - telefonicznie lub za pośrednictwem poczty e-mail - aby upewnić się, że nie wchodzimy sobie w paradę.

Na końcu komiksu Shadows Of the Empire: Evolution, do którego również napisał Pan scenariusz, widzimy jak Dash Rendar poznaje Guri. Co do ich późniejszych, wspólnych przygód krążą jedynie plotki i domysły. Jak Pan sądzi - jak potoczyło się życie tych dwóch postaci? Czy chciałby Pan napisać ostateczny rozdział w ich historii?

Tak, byłbym zainteresowany stworzeniem czegoś takiego. Wspólnie z moim współpracownikiem, Michaelem Reavesem, złożyliśmy wydawnictwu Del Ray oraz przedstawicielom Lucasfilmu propozycję napisania tytułu, który pozwoliłby nam użyć postaci Dasha. Do tej pory nie mamy żadnej informacji, czy chcieliby z niej skorzystać.

Głównym elementem fabuły Cieni Imperium była postać Księcia Xizora, szefa organizacji przestępczej "Czarne słońce", uważanego za trzecią (zaraz po Imperatorze i Lordzie Vaderze) najpotężniejszą osobę w galaktyce. Jednocześnie, większość jej mieszkańców nie wiedziała nawet o jego istnieniu. Jak narodził się pomysł na tę postać?

Gdy dołączyłem do projektu, Lucasfilm miał już tytuł książki i imię Xizor. Pomysł polegał na stworzeniu czegoś, co dotyczyłoby przestępczego podziemia w świecie Gwiezdnych wojen. Gdy usiedliśmy razem, aby to wszystko ustalić (było to chyba w 1994 roku), stworzyliśmy historię postaci Xizora i wprowadziliśmy nazwę "Czarne słońce". Użyłem jej już wcześniej w innej książce, gdzie odnosiła się ona do pewnego rodzaju mafii; poza tym, dobrze brzmiała.

Chcieliśmy, aby Xizor był kimś w rodzaju "ojca chrzestnego"; postacią, która działałaby pozostając w cieniu.

Fabuła Cieni Imperium rozgrywa się w momencie, gdy Han Solo jest zamrożony w karbonicie i tym samym jest niedostępny jako postać. Koreliański przemytnik Dash Rendar zajmuje jego miejsce w przygodzie, tworząc drużynę wraz z Lukiem, Leią, Lando i Chewie'em. Niektórzy czytelnicy mają żal o to, iż Dash jest "klonem" Hana Solo. Jaka jest Pana opinia na ten temat? Czy podczas tworzenia opowieści kwestia ta stanowiła problem?

Wiedzieliśmy, że niektórzy czytelnicy będą spoglądać na Dasha, jak na młodszego brata Hana; na dobrą sprawę jest on taką właśnie postacią. Potrzebowaliśmy Hana lub kogoś podobnego do niego. Ta postać wzbogaca w pewien sposób opowieść, a ponieważ nie mogliśmy jej użyć, wymyśliliśmy postać Dasha. Bardzo chciałbym napisać opowieść, w której Han i Dash wspólnie wyruszają w poszukiwaniu przygód.

Ze wszystkich postaci, które wprowadziły Cienie Imperium, to chyba Guri najbardziej zapadła w pamięć fanom. Istnieli też inni replikanci, we wcześniejszych książkach Star Wars, jednak Guri była pierwszym tego rodzaju "tworem" nowoczesnego EU. Co posłużyło jako podstawa do stworzenia postaci replikantki? Czy był to np. film Łowca androidów lub cokolwiek podobnego?

Chciałem stworzyć piękną kobietę, która byłaby najbardziej niebezpieczną postacią, aby - jak mówi się w przemyśle filmowym - uniknąć jej zaszufladkowania. Chciałem też poruszyć temat niewolnictwa, który czasem pojawia się w świecie Gwiezdnych wojen, jednak rzadko jest pokazywany szczegółowo. W Gwiezdnych wojnach mamy trzy rodzaje niewolników: ludzi, droidów i klonów. Pomyślałem, że byłoby ciekawie opowiedzieć o kimś, kto był czyjąś własnością, a tak było w przypadku Guri.

Luke Skywalker, pomiędzy wydarzeniami przedstawionymi w Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi, znajduje się w bardzo niepewnej sytuacji. Wie on już, że Vader jest jego ojcem, jego wiara w Moc i nauki Obi-Wana Kenobiego zostały zachwiane, a do tego stracił prawą rękę... Nie jest w pełni Jedi, jednak jego umiejętności są zaawansowane. W jaki sposób podszedł Pan do tej Luke'a?

Dokładnie w ten sposób - chciałem pokazać, w jaki sposób zmienił się z jęczącego chłoptasia, którego widzimy na końcu Epizodu IV, w rycerza Jedi, który stanął przed Jabbą w Epizodzie VI.

Współpracował Pan już z Michaelem Reavesem przy dwóch projektach związanych z Gwiezdnymi wojnami: dwuczęściowym cyklu Medstar, osadzonym w czasach Wojen klonów (Chirurdzy polowi oraz Uzdrowicielka Jedi) oraz powieści "Death Star", która ukazała się jesienią 2007 roku. Jak nawiązała się i jak przebiegała ta współpraca? Czy autorzy byli odpowiedzialni za konkretne rozdziały, czy też pracowaliście Panowie wspólnie nad każdym zdaniem?

Spotkaliśmy się niemal trzydzieści lat temu na konferencji poświęconej science-fiction. Później wzięliśmy udział w seminarium poświęconym pisaniu, które odbyło się niedaleko Los Angeles i od tego czasu współpraca nam się układa. Michael miał pomysł na powieść z rodzaju "twardej" SF, jednak stwierdził, że przyda mu się pomoc w jej stworzeniu. Dlatego właśnie powieść Hellstar napisaliśmy razem. Stworzyliśmy też jej kontynuację (Dome), później zaś Michael wciągnął mnie w pisanie scenariuszy filmów animowanych dla telewizji. Po kilku takich projektach przeszliśmy do innych wyzwań.

Nasza współpraca wygląda różnie. Spotykamy się, następuje burza mózgów, tworzymy zarys powieści. Niekiedy sam pisałem cały pierwszy szkic, Michael zaś go później szlifował. W innych przypadkach poruszamy się po całym projekcie, zazwyczaj według rozdziałów. Czasem skupiamy się na konkretnej postaci lub wydarzeniu, które chcemy opisać. Ja napisałem większość scen batalistycznych. W przypadku scen z udziałem niektórych postaci, np. droida I-5, autorem był przeważnie Michael.

Zarówno w cyklu Medstar, jak i powieści "Death Star", głównymi bohaterami są postacie poboczne, których nie było w filmach, np. Jos Vondar, Den Dhur lub Nova Stihl. Zostało to dobrze przyjęte przez fanów, ponieważ łatwo czasem zapomnieć, że prócz rodu Skywalkerów i Solo oraz Palpatine'a i Jedi, galaktykę zamieszkują też miliardy zwykłych obywateli. Jakie jest Pana zdanie na ten temat? Czy przemiana nieznanych wcześniej nikomu postaci w bohaterów, o których troszczy się czytelnik, była dla Pana wyzwaniem?

Cóż, nie można ingerować za bardzo w postacie filmowe - mają one już przypisane historie i trzeba się nimi kierować. Jeśli chodzi o postacie, które my tworzymy, mamy pełną dowolność. W przypadku "Death Star", niektórym fanom podobały się sceny z oryginalną drużyną - Luke, Leia, Han, Chewie, Obi-Wan. Inni czytelnicy zbytnio ich nie polubili.

Chcieliśmy zobaczyć, jak te postacie będą się zachowywać z punktu widzenia innego, niż tradycyjny.

W powieści "Death Star" poznać możemy nowe informacje dotyczące midichlorianów, np. ile nosi ich w sobie przeciętna istota. Jaka jest Pana opinia na temat całej idei midichlorianów? Czy pomaga ona zrozumieć Moc, czy też psuje otaczający ją mistycyzm?

Moim zdaniem idea midichlorianów daleka jest od przemyślanej. Nie podszedłbym do tej sprawy w ten sposób, jednak nie była to moja zabawka i kiedy już ją dostałem, musiałem coś z nią zrobić.

Jest Pan jednym z niewielu autorów, którzy pisali materiały związane z Gwiezdnymi wojnami zarówno dla wydawnictwa Bantam, jak i Del Rey. Jak określiłby Pan podobieństwa i różnice pomiędzy nimi, biorąc pod uwagę profesjonalizm współpracy i podejście redaktorów do EU?

Zarówno w przypadku obu wydawnictw, jak i Lucasfilmu, mieliśmy szczęście trafić na naprawdę dobrych redaktorów. Każdy z nich chce, aby książki były możliwie najlepsze i wszyscy pracujemy, aby tej wizji sprostać. Wszyscy redaktorzy, z którymi dotychczas współpracowałem - Tom, Lucy, Sue, Shelly, Leland - byli racjonalni, inteligentni i znali się na swojej pracy. Nie zawsze we wszystkim się zgadzamy, a do tego są pewne z góry narzucone restrykcje - książki mają ograniczenie wiekowe, dlatego nie może być przekleństw ani seksu - jednak było to dla mnie bardzo dobre doświadczenie zawodowe.

Gdy Cienie... trafiły na listy bestsellerów, Bantam przesłał mi egzemplarz oprawiony w skórę ze złoceniami. Moim zdaniem, był to bardzo miły dodatek.

Czy interesuje się Pan wydarzeniami EU? Czy czyta Pan inne książki lub komiksy z serii Gwiezdne wojny? Jeśli tak, co sądzi Pan o aktualnym cyklu powieści Dziedzictwo Mocy, które rozgrywają się 40 lat po Bitwie o Yavin? Czy podobają się Panu nowe przygody Luke'a, Hana i Lei oraz kierunek, jaki obrało EU po wydarzeniach nad Endorem?

Muszę się przyznać, że nie czytam zbyt wiele pozycji EU. Co jakiś czas przeczytam powieść lub komiks, który napisał ktoś, kogo znam, jednak przeważnie mam tyle zajęć, że nie nadążam z nowościami.

Kto jest Pana ulubionym "gwiezdnowojennym" autorem (oczywiście poza Michaelem Reavesem)?

Biorąc pod uwagę fakt, że znam ich wielu, nie chciałbym wskazywać tylko jednego. Ogólnie, lubię czytać autorów, którzy najwierniej oddają atmosferę filmów.

Wiemy, że Pan Reaves nadal pracuje nad swoją trylogią Coruscant Nights, której pierwsza część ukaże się latem tego roku. Czy Pan ma w planach jakiś projekt związany z Gwiezdnymi wojnami? Którą erę chciałby Pan tym razem zgłębić?

Nie mam niczego na talerzu w tej chwili, jednak jak już wspomniałem, wspólnie z Reavesem podsunęliśmy pomysł na nową powieść. Zobaczymy, czy coś się w tym temacie ruszy.

Czy bierze Pan udział w spotkaniach połączonych z podpisywaniem książek? Co sądzi Pan o fanach?

Tak, podpisuję książki, głównie na konwentach SF, czasem w księgarniach. Lubię spotykać się z fanami i rozmawiać z nimi. To moi ludzie - bez nich nie miałbym pracy.



Figurki Star Wars


This site is in no way sponsored or endorsed by: George Lucas, Lucasfilm Ltd., LucasArts Entertainment Co., or any affiliates.
Star Wars and all its characters are (C) and TM by Lucasfilm Ltd.
Website content (C) ICO Squad, 2001-2016